Czym jest dożywocie?
Gdy myślimy o znaczeniu tego słowa, często widzimy człowieka, który popełnił zbrodnie tak straszliwą, że pozbawiono go wolności do końca jego żałosnych dni.
Czy Marta Kisiel również skaże swojego bohatera na takie dożywocie?
Konrad Romańczuk to pisarz, cierpiący po zakończeniu burzliwego związku. Dostaje informację, iż jeden z jego krewnych, którego istnienia nie był świadom, przepisał mu spadek. Okazuje się nim być stary dom w samym środku lasu. Co niby, żyjący w mieście mężczyzna ma począć z taką ruderą? Tak czy siak, trzeba obejrzeć i zastanowić się co dalej. Ku zdziwieniu (i przerażeniu) spadkobiercy, posiadłość jest już przez kogoś zamieszkana.
W Lichotce, bo taką nazwę nosi domek z gotycką wieżyczką, urzędują niezwykłe… osobistości. Licho to uroczy i kochany anioł stróż z uczuleniem na pierze, a także miłością do sprzątania. To ono powinno sprawować opiekę nad podopiecznym, jednak zazwyczaj jest na odwrót. Biedactwo niestety rozumem nie grzeszy… właściwie w ogóle nie grzeszy, ale za to łatwo robi sobie krzywdę. Uwielbiam Licho. Tak po prostu. Sprawia, że na moim sercu robi się cieplej, a jego relacja z Romańczukiem często przypomina tę ojca z synem.
W piwnicy zamieszkuje za to pradawny stwór ciemności. Ośmiornicopodobne stworzenie o imieniu Krakers. Za pomocą swoich długich macek, przyrządza domownikom przepyszne dania. Z mrokiem tak naprawdę łączy go tylko ciemność podpiwniczenia. Ma miły charakter, ale denerwuje się, gdy brakuje mu składników do potraw. Uwielbia również zwierzęta.
W domu urzęduje również panicz Szczęsny. W sumie to bardziej nieszczęsny. Doprowadza Konrada do białej gorączki. Cała ich relacja to szczyt komedii. Otóż panicz to typowa romantyczna postać i seryjny samobójca. Jak on cierpi, to nawet nie idzie sobie wyobrazić. Ciągłe mówienie wierszem o swoim tragicznym losie, bo odrzuciła go dziewczyna za życia i po śmierci również, to niesamowite doświadczenie. Jestem absolutną fanką Szczęsnego. Jego co chwilę to nowsze pomysły do tworzenia literatury, które Romańczuk musiał znosić, sprawiały, że śmiałam się do łez. A dramatyzm, z jakim mówi o sobie, często przywodzi mi na myśl Konrada z Dziadów Mickiewicza.
Oprócz nich stałymi lokatorami w stawie obok posiadłości, a czasem w łazience są cztery psotne utopce. Brakowało mi tylko tego, żeby wyklinały każdego, kto im się nie spodoba. Trochę za mało ich było moim zdaniem, mogłyby trochę bardziej porozrabiać.
Czworonożnymi mieszkańcami Lichotki są za to Rudolph Valentino, czyli króliczek, przefarbowany przez Licho na różowo i Zmora, dosyć wredna kotka, która upatrzyła sobie Konrada na ulubioną poduszkę. Szymon Kusy natomiast nie zamieszkuje domu, ale pomaga Romańczukowi i jego dożywotnikom. Właściwie to jedna z niewielu normalnych osobistości w książce.
Jeśli zaś chodzi o samego głównego bohatera, to uważam, że jest świetnie napisany. Marta Kisiel daje nam mężczyznę, zagubionego już po samym rozstaniu, i gubi go jeszcze bardziej w dziwnym domu. Konrad jednak wszystko cierpliwie znosi (choć planował kilka zamachów na Szczęsnego) i dba o swoich lokatorów. Zawalony pracą, z wiszącą nad nim agentką, przeżywa przygody w towarzystwie niecodziennych przyjaciół.
Książka jest jedną z lepszych, jakie miałam okazje przeczytać. Ma w sobie wiele humoru, ale pojawiają się także wzruszające momenty. Ze strony na stronę, robiło mi się coraz cieplej na sercu. Ta powieść to zbiór przemiłych historii, wspaniałych bohaterów i zabawnych sytuacji. Bardzo spodobał mi się styl pisarski, jakim posługuje się autorka. Nie mamy tu również jednej, ściśle ustalonej fabuły, a kilkanaście naprawdę ciekawych wątków, przez co nie tak łatwo się zanudzić.
Dodatkowo wydawnictwo Mięta podarowało nam przepiękne wydanie z cudowną okładką.
Dożywocie mogę polecić każdemu, kto uwielbia fantastykę, zwłaszcza z dystansem i humorem. To najmilsza książka, jaką przeczytałam. Z pewnością pozwoli się odprężyć i zapomnieć na chwilę o szarym świecie. Owszem, są tu zwroty akcji, ale niekoniecznie pełne przemocy i wybuchów. Warto sięgnąć po taką lekturę, choćby po to, aby zobaczyć, jak się żyje w Lichotce.
Uprzejmie dziękuję wydawnictwu Mięta za egzemplarz do recenzji.
Odpowiedz