No i znowu zgłodniałam! – recenzja komiksu „Delisie 3. Apetyt na sukces”

by: Private gallery

Ach, te Delisie. Nigdy nie jest z nimi nudno, a apetyt na przedstawiane słodkości rośnie z każdą kolejną stroną. Zabawne wpadki i żarciki jedynie podkręcają akcję.

Jak wakacje, to i urlop!

Historia zaczyna się od próby pójścia na urlop Spaghetti. Nie jest on jej pierwszym, poprzedni skończył się niezbyt przyjemnie (dla restauracji i tych sióstr, które w niej zostały oczywiście), więc nie zdziwiłam się, że dziewczyna nie była zbyt chętna. Ale historia lubi zataczać koło, bowiem jak tylko szefowej zabrakło, Pho zaraz zrobiła coś, co przebiło absolutnie wszystko, co do tej pory wymyśliła. A to naprawdę urodzona żartownisia. Oczywiście, zaraz potem następują, mniej i bardziej nieudolne, ale przy tym zabawne, starania mające na celu naprawienie szkód, nim Spaghetti wróci. Nie zliczę, ile biedne dziewczyny się nabiegały. Mimo, że z cudzego nieszczęścia śmiać się nie wypada, to naprawdę uśmiech nie schodził mi z twarzy przez całą lekturę. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę mogła czytać o tak humorystycznych (z punktu widzenia czytelnika) sytuacjach.

Na chłodno i ostro!

Nie mogło oczywiście zabraknąć w komiksie, nieodłącznego dla tej serii przepisu. Tym razem był to deser ze smoczego owocu. Jakoże upały dają się we znaki, a jest to słodkość, że tak powiem, chłodząca, na pewno spróbuję ją zrobić! Zagłębiłam się także  w moją ulubioną ze wszystkich w tej serii część, opowiadającą o świętowaniu w Delilandzie Wielkiego Dnia Chill. Jako że jestem ogromną fanką ostrych potraw, zaczytałam się w niej najbardziej i z wielką przyjemnością spróbowałabym wszystkich dań, nawet Agrarskiego Specjału Paprykowego, którego jak ognia bały się wszystkie Makarony. Nie rozumiem tylko, czemu Truskawka w Czekoladzie tak się przestraszyła procesu produkcji owego Specjału… 

Podsumowanie

Delisie 3. Apetyt na sukces to kolejna, trzecia już część smacznych przygód mieszkanek i mieszkańców pysznej krainy zwanej Delilandem. Podróżowanie po tych słodkich uliczkach i wizyty w Pasta Cafe zawsze powodują u mnie ogromny głód, nawet po bardzo sytym obiedzie, co jeszcze bardziej mnie zachęca  do lektury. Nie mogę się doczekać, kolejnych opowieści i fantastycznych przepisów z tego cudownego świata.

 

Komiks udostępniony do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

Cześć, tu Ola. Zgodnie ze swoim pseudonimem zaczytuję się głównie w fantastyce, ale nie pogardzę też dobrym kryminałem. Wciąż odkrywam nowe, ciekawe dla mnie gatunki książek. Gram też w gry( zazwyczaj przygodowe typu Tomb Raider czy ASC) Jestem szczęśliwa, że mogę Cię poznać!
0
Would love your thoughts, please comment.x