„Nacisk śruby i inne opowieści o duchach” – czyli recenzja XIX wiecznej grozy!

Duchy, nawiedzony dom, dramaty rodzinne? Wszystko to znajdziecie w książce Nacisk śruby i inne opowieści o duchach.

Jako fanka grozy z przekonaniem mogę stwierdzić, że ten tytuł mnie nie rozczarował. 

Nie jest to książka pochodząca z czasów obecnych, co moim zdaniem nadaje jej jeszcze większego uroku. Henry James tworzył na przełomie XIX i XX wieku, a jego tytułowe opowiadanie Nacisk śruby to prawdopodobnie jedno z najczęściej analizowanych opowiadań o duchach w dziejach. Fabuła koncentruje się na młodej guwernantce, która przyjmuje posadę opiekunki dwójki osieroconych dzieci mieszkających w odosobnionej posiadłości Bly. W miarę upływu czasu guwernantka zaczyna wierzyć, że dom jest nawiedzony przez duchy jej poprzedniczki oraz byłego służącego. Co ciekawe, powstała adaptacja wzorująca się na tym opowiadaniu, dostępna na Netflixie pod tytułem Nawiedzony dwór w Bly. Moim zdaniem, opowiadanie ma psychologiczną głębie, która nadaje mu mrocznego uroku. 

Książka składa się z kilku opowiadań: 

  • Nacisk śruby, 
  • Ostatni z Valeriów, 
  • Upiorny czynsz, 
  • Sir Edmund Orme, 
  • Ołtarz zmarłych, 
  • Radosny zaułek.  

Mimo że książka ma swoje lata, dla mnie była przyjemna w odbiorze. Wiele osób może czuć się obco z takim stylem pisania. Autor w swoich opowiadaniach powoli prowadzi akcję, podsyca napięcie, wszystko dzieje się w swoim czasie. Oprócz wiadomej nuty grozy James dostarcza czytelnikom także realiów czasów minionych – zamożni ludzie również przeżywają swoje dramaty. Historie mają wątki rodzinne, na których w dużej mierze się opierają, co czyni je bliższymi czytelnikowi. Zamiast makabrycznych scen w książce mamy delikatne, ale bardzo trafione budowanie napięcia, dzięki czemu czyta się ją przyjemnie, chcąc więcej i więcej. Znajdziemy tutaj zarówno narrację pierwszoosobową, dzięki której możemy lepiej się wczuć w przeżycia bohatera, jak i trzecioosobową, pozwalającą lepiej zrozumieć otaczający świat. 

Jeśli chodzi o to, które z opowiadań najmniej przypadło mi do gustu (choć nie mogę powiedzieć, że nie podobało mi się wcale) to „Ostatni z Valeriów”. Ma narrację pierwszoosobową, co niekoniecznie do mnie przemawia. Sama historia, osadzona we Włoszech, przedstawia dramat małżeński z nutą zjawisk nadprzyrodzonych, związanych z posągiem, odkrytym przez głównego bohatera. 

Reasumując, oceniam ten zbiór opowiadań bardzo pozytywnie. Nie ma rzeczy idealnych, jednak tutaj lecą wysokie noty. Po pierwsze – jest to klasyka, od której wszystko się zaczęło. Podwaliny tego, co dziś znamy. Po drugie – są to teksty w moim odczuciu po prostu dobre, pozwalające przenieść się na czas czytania do XIX czy XX wieku i poczuć ten wyjątkowy klimat. 

Nie wszystkie opowiadania ze zbioru podobały mi się tak samo, jednak myślę, że to kwestia indywidualna, a każdy, kto sięgnie po tę książkę, będzie miał swoich własnych faworytów.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka, dzięki któremu mogłam przeczytać tę publikację.

0
Would love your thoughts, please comment.x