Większość serii o Akwilonie jest poświęcona mężczyznom, miło dla odmiany sięgnąć po coś innego. Piąty tom Świata Akwilonu skupia się na krótkonogich stworzeniach. To opowieść o determinacji!
Krasnoludy są jedną z najpotężniejszych ras w opisywanym uniwersum, ale jednocześnie bardzo autodestrukcyjną. Natomiast jeśli okażą choć odrobinę słabości, zostaną zabici przez orków albo zachłannych ludzi.
Piąta część skupia się na Tiss, córce znakomitego wojownika, kapitana straży Bractwa Tarczy. Kobieta bardzo chciałaby dołączyć do wojska, jednak tylko mężczyźni mogą walczyć. Bohaterka postanawia przełamać tę odwieczną niesprawiedliwą tradycję. Czy uda jej się spełnić marzenia? Jak inni zareagują na jej pomysł?
Chciałbym napisać, że historia wciąga od pierwszej strony. Jednak tak nie jest. Krasnoludy: Tiss z Bractwa Tarczy ma wolny początek, skupia się na wielu postaciach jednocześnie – zamiast na Tiss. Oczywiście wraz z rozwojem fabuły to się zmienia na plus – akcja nabiera tempa i staje się bardziej wciągająca.
Rysunki Nicolasa Demare’a są dopracowane, doskonale oddają mroczny klimat Świata Akwilonu. Mężczyzna zadbał o każdy detal, widać to w misternych projektach postaci, tła i strojów. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie sceny batalistyczne, w których rysownik z dużą dynamiką ukazał chaos i brutalność walki.
Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to zbudowanie stereotypowej głównej bohaterki. Czy trzeba było powielać schemat silnej i niezależnej kobiety, która walczy z przeciwnościami losu? Wydaje mi się, że można byłoby poprowadzić akcję w trochę innym kierunku, na przykład współpracy lub budowania sojuszu z innymi, aby kobiety mogły dołączać do Bractwa Tarczy.
Krasnoludy: Tiss z Bractwa Tarczy to komiks, który ma zarówno wady, jak i zalety. Jednak warto doszukiwać się pozytywów. W końcu zawartość jest bardzo bogata w piękne rysunki, wciągającą akcję i ponadprzeciętne dialogi. Na pewno to pozycja obowiązkowa dla miłośników fantastyki.
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.
Odpowiedz