Po ponad dwóch dekadach od pierwszej premiery teatralnej, kilkunastu latach po wersji kinowej, Testosteron powraca w nowej odsłonie na scenie Teatru Gudejko.
Grupa przyjaciół spotyka się na weselu jednego z nich. Problem w tym, że do ślubu nie doszło, a samo przyjęcie odbywa się w wyłącznie męskim gronie. Kto jest jednak głównym tematem rozmów? Kobiety!
Testosteron to spektakl, który ma wiele mocnych stron. Obsada świetnie wpasowała się w swoje role. Nawet w najbardziej intensywnych momentach, gdzie emocje się kumulowały, aktorzy potrafili to bardzo dobrze zagrać. Gagi były udane, co potwierdzały żywiołowe reakcje publiczności. Tę komedię charakteryzuje ostry humor, nie brakuje wulgaryzmów.
Nieco mniej zadowalające wydawały mi się dłużyzny w przedstawieniu. Momentami tempo spektaklu zwalniało i trudno było utrzymać koncentrację. Mimo to, moje ogólne wrażenie z przedstawienia zbytnio się nie zmieniło. Doceniam też scenografię, która zbudowała klimat współczesnej sali weselnej.
Powroty na scenę takich utworów jak Testosteron skłaniają mnie do refleksji. Czy dziś niektóre żarty wciąż bawią nas tak samo (i czy w ogóle bawią?). Czy humor może się zestarzeć? W tym spektaklu pada niejeden seksistowski żart. Niemniej jednak, nie uważam przedstawienia za pokaz męskiego, rubasznego humoru z dodatkiem mizoginii. Pod tymi tekstami i litrami przelewanej na scenie wódki, kryje się dyskusja z powszechnymi mitami na temat męskości. Zatem, choć niektóre teksty można uznać za przestarzałe, to walka ze stereotypowym macho wciąż jest aktualna.
Nowy-stary spektakl bazuje na humorze, który serwuje świetna obsada. Dorosłych widzów, którzy chcą się przyjrzeć męskiemu spojrzeniu na świat, a przy okazji pośmiać, zachęcam do obejrzenia spektaklu.
Odpowiedz