To już 12 album zbiorczy o uwielbianych przez wielu czarodziejkach. Z czym tym razem zmierzą się dziewczyny?
Oryginalną serię o Czarodziejkach Witch, stworzyła Elisabetta Gnone.
Jak rozwija się akcja?
Wydanie zawiera komiksy o tytułach: Cisza przed burzą, Tropem strachu, Zielony promień, Mocne uderzenie i Koniec serca.
Dziewczyny stawiają czoła potworowi o nazwie Ragorlang. To istota, która żywi się ludzką energią. Władzę nad nią sprawuje niejaka Tecla. Kobieta, dzięki wykorzystywaniu stwora potrafi cofnąć efekty starzenia i stawać się potężniejsza. Ragorlang upatrzył sobie Hay Lin na ofiarę. Strażniczka przeżywa koszmary nie tylko w snach, ale i na jawie. Ponadto w szkole, pojawia się lekarz, będący, jak się okazuje, łowcą tych bestii. Czy na pewno można mu ufać? Do tego w mieście nagle zaczęły się spełniać życzenia!
W międzyczasie w tym „normalnym” życiu dziewczyn wiele się dzieje. Will poznaje czarującego Neila, ale unika chłopaka, tęskniąc za Mattem. Cornelia natomiast czeka, aż Peter zrobi jakiś krok w jej stronę. Czy kiedykolwiek się tego doczeka?
Podoba mi się koncept kwatery głównej W.I.T.C.H. Znajduje się w starym antykwariacie, wcześniej doglądanym przez Cedrica. Na ścianie jest portal, który często pomaga strażniczkom. Grasuje tam również We, pocieszne i niesforne stworzonko od Wyroczni.
Bardzo dobrze jest pokazane, jak czarodziejki rozwijają się na przestrzeni komiksów. Początkowo uczyły się korzystać z mocy, poznawały nowe światy, a teraz mają własną „bazę” i są nieustraszone. Oczywiście, potknięcia się zdarzają, jednak potrafią sobie z nimi szybko radzić.
W opowieściach o W.I.T.C.H. lubię także sposób ukazania ich ziemskiego życia. Miłosne problemy, kłopoty w szkole, kłótnie z rodzicami czy choćby próby odnalezienia samej siebie to zwykła doczesność. Jeśli połączy się te ją z magiczną stroną bycia czarodziejką, otrzymamy coś całkiem nowego. Oczywiście wszystko trzeba robić z głową. Moim zdaniem właśnie to sprawia, iż seria jest tak wyjątkowa. Wiele osób łatwo może się utożsamić choćby z jedną z bohaterek. Sposób rysowania kadrów w komiksie dalej pozostaje charakterystyczny, wyróżniający ją spośród innych komiksów. Samo wydanie zostało zrobione pięknie i solidnie. Okładkę określiłabym po prostu słowem „przesłodka”. Na początku, jak zwykle mamy opisy strażniczek.
Akcja zagęszcza się. Dziewczyny dorastają. Gorąco polecam śledzenie ich losów. Co przyniesie przyszłość? Oczywiste jest, iż to nie koniec przygód Will, Irmy, Taranee, Cornelii i Hay Lin. To seria idealna dla każdego.
Recenzję tomu 10 o przygodach Witch, możecie przeczytać tutaj!
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.
Odpowiedz