Iluzja wolności – recenzja komiksu „Avengers. Zmierzch”.

Jak wygląda połączenie Avengers, Cyberpunka i Roku 1986? W tym niezwykłym tytule się tego dowiemy.

Z czym musi zmierzyć się Kapitan Ameryka?

Warto mieć ten komiks w swojej kolekcji?

Świat zaawansowany cyfrowo, ludzie są wolni i szczęśliwi, a bezpieczeństwo jest na najwyższym poziomie. Na pewno? Ciągła kontrola, obserwacja obywateli, czy aby na pewno nikt nie krytykuje władzy i policja, która pozwala sobie na aresztowania za błahostki. Steve Rogers nie może na to wszystko spokojnie patrzeć. Jednak co taki starzec jak on może zdziałać? Grupa bohaterów się rozpadła, a część zginęła w strasznych okolicznościach. Tu jednak chodzi o wolność, trzeba zacząć działać.

W Avengers. Zmierzch, Steve Rogers to podstarzały mężczyzna, bez swojego serum super żołnierza. Staruszek ma problemy ze stawami i sercem, a mimo to nie traci swojego ducha. Całe jego życie to walka. Jaki jest Kapitan, każdy wie. Honorowy, odważny i niezłomny. Owszem, jego wiek pozostawia wiele do życzenia, ale ile razy można o tym wspominać? Naprawdę, po którymś razie nie tylko nudziło mnie nazywanie go starcem czy dziadkiem, ale i irytowało. Załapałam, że to emeryt. Dajcie spokój. Mimo to nie można powiedzieć, że aspekt ten nie był ważny. Mimo przeszkód Steve dalej był symbolem dla Ameryki.

Kapitan nie był sam.

Po swojej stronie miał Luke’a Cage’a, Ms. Marvel, Bullseye, Defenders i wielu innych, którzy postanowili przyłączyć się do obalenia „wielkiego brata” i iluzji wolności. Po drugiej stronie konfliktu stał James Stark. To Syn Tony’ego, po którym odziedziczył geniusz i arogancję. Dał się omamić systemowi, czy szczerze wierzył w swoją rację? Nie miał łatwego dzieciństwa, ale to chyba nie jest usprawiedliwienie.

W komiksie pojawia się wielu bohaterów, kilku też ma tu swój koniec, ale i początek. Odwiedzamy na chwilę Asgard i jesteśmy świadkami rozmowy dwóch braci.

Gdy czytałam tę pozycję, od razu przypomniał mi się Rok 1986 Georga Orwella. Kontrola, policja i zakaz sprzeciwiania się władzy. Kłamstwa i złudny dobrobyt zostały odziane w kolorowe barwy. Klimat cyberpunka, futuryzmu i zaawansowanej technologii dało się wyczuć od pierwszych stron.

Za scenariusz odpowiada Chip Zdarsky. Historia tu przedstawiona jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Rysunki stworzył Daniel Acuna. Są fantastyczne. Podoba mi się również, że rysownik nie zamknął się w stonowanych barwach i użył neonów i ostrych kolorów.

Uważam, że Avengers. Zmierzch to tytuł godny polecenia i warto się z nim zapoznać. Akcji jest dużo, podobnie jak rozterek moralnych bohaterów.

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Interesuję się sztuką, fantastyką i science-fiction. Lubię czytać książki i grać w gry planszowe, jak i komputerowe. Uwielbiam komiksy, zwłaszcza z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zajmuję się rysunkiem, malarstwem i oglądaniem błyskotek na sklepowych wystawach. Jestem uzależniona od herbaty i muzyki.
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x