Recenzja książki – „The Kissing Booth 2: Na odległość”

0

Związek Noah i Ellie trwał w najlepsze do momentu jego wyjazdu na studia. Teraz czeka ich wyzwanie — związek na odległość. Czy wytrzymają próbę czasu, mimo że w życiu Ellie pojawił się ktoś nowy?

Nowy, tajemniczy chłopak Levi od razu zwrócił moją uwagę. Już od pierwszych stron urzekł mnie uroczo skręconymi włosami i swoim olśniewającym uśmiechem. Można się w nich zakochać!
Sądzę, że lepiej pasuje do niego filmowe imię – Marco, które brzmi ciekawiej, natomiast Levi kojarzy mi się marką odzieżową Levis.
Za każdym razem czułam się dziwnie, czytając właśnie to imię i w głębi duszy ubolewam nad tym, że filmowy Marco to Levi.
Ucieszył mnie fakt, iż mogłam go lepiej poznać, w filmie nie dano mu takiej szansy.
Mamy niepowtarzalną okazję poznać bliżej jego przeszłość i rodzinę. To wszystko sprawiło, że jeszcze bardziej go polubiłam.

Historie obu bohaterów są równie smutne i przygnębiające.
Ellie w dzieciństwie straciła mamę. Wiem, że to jest coś, z czym ciężko jest się pogodzić. Podziwiałam ją, że mimo bólu rozdzierającego jej serce, idzie dalej naprzód.
Levi’ego również życie nie oszczędziło i rzuciło mu kłody pod nogi. Takie historie zbliżają do siebie ludzi. Powstaje wtedy więź, której pozostali nie rozumieją. Czy i w tym przypadku tak się stało?

Rochelle i ja mamy wiele ze sobą wspólnego, przykładowo obie jesteśmy niepoprawnymi romantyczkami. Myślę, że odnalazłybyśmy wspólny język.
Jednak chwilami irytowało mnie jej zachowanie, zwłaszcza wtedy, gdy pokłóciła się z Noah. Wystarczył jeden dzień, aby odsunęła od sobie przyjaciół, a później użalała się, jaka to ona samotna. Ciężko mi było nadążyć nad jej zmianami nastroju.

Młodsza siostra Levi’ego do złudzenia przypomina mi uroczą siostrzenice Tomasa z serialu Violetta. Obie bardzo troszczyły się o swoich starszych braci i zachowywały się w ten sam sposób. Byłam pod wrażeniem jej sprytu, bystrości i niebywałej inteligencji. Nie da się jej nie polubić!

W książce nie brakowało dobrego humoru pomiędzy bohaterami.
Najbardziej rozbawiła mnie rozmowa Ellie i jej taty, gdy zapytał, gdzie jest i kiedy wróci. Ona mu oznajmia, że źle się poczuła i jest w domu.
Tutaj macie fragment:

„Chcesz, żebyśmy też już wracali?
-Nie, nie, zostańcie i bawcie się. Nic mi nie jest.
-To nie ma nic wspólnego z Sama-Wiesz-Kim, co?
-Nie, tato, to nie ma nic wspólnego z Voldemortem„.

Książkę czyta się przyjemnie, lekko i szybko, mimo że niektórzy bohaterowie bardzo irytują. Jednak muszę przyznać, że wydanie filmowe podobało mi się bardziej, ale jedno jest pewne, że kiedy pierwszy raz zetkniesz się z tą historią, długo o niej nie zapomnisz.

Polecam wszystkim tym, którzy lubią wspaniałe historię miłosne z happy endem. Powieść wzbudza wiele pozytywnych emocji i nie pożałujecie swojej decyzji!

0 0 vote
Article Rating

Leave a Reply

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments