Wewnątrz magicznej księgi – ”W.I.T.C.H. Czarodziejki. Tom 10„

To już 10. tom opowieści o czarodziejkach. Z chęcią sięgam po komiksy Witch. Ciągle mnie czymś zaskakują i wciągają jeszcze bardziej. Elisabetta Gnone odpowiedzialna za całą serię, stworzyła coś niesamowitego, czyli dzieciństwo większości z nas.

 

Z czym tym razem muszą zmierzyć się strażniczki?

 

Jak ta księga wypada na tle pozostałych?

 

Najnowszy tom zawiera zeszyty: Wyspa Wspomnień, Złudzenia, W paszczy świata, Powietrze i Ziemia, Świat w księdze, Między wierszami, Rozstania i powroty.

 

W poprzedniej części Matt, chłopak Will zostaje uwięziony w Księdze Żywiołów. Oczywiste jest, że Cedric maczał w tym palce. Do tego w magicznym przedmiocie ukrywa się śmiertelnie niebezpieczny wróg. Wykorzystując strażniczki, które chcą uwolnić chłopaka, próbuje opuścić swoje więzienie.

Przed dziewczynami cała masa prób. Żeby wydostać Matta z krainy znajdującej się poza czasem, muszą zdobyć kamień każdego żywiołu. Pierwsza misja dotyczyła Irmy. Zadanie związane z jej mocą, moim zdaniem okazało się najciekawsze. Dlaczego? Strażniczki musiały pokonać własne pragnienia, a kadry przedstawiające podwodny świat były niesamowicie zilustrowane. Również bohaterka pokazała swoją mniej zabawną i nieironiczną twarz.

Ziemia i powietrze dostały misję jednocześnie. To, co tam się wydarzyło, również uważam za interesujące. W pewnym momencie Hay Lin i Cornelia musiały kombinować do tego stopnia, że przypadkowo wymieniły się mocami. Oprócz tego, oglądając poczynania strażniczki ziemi, na początku nie do końca było wiadomo, co jest prawdą, a co fałszem.

Najbardziej zawiodła mnie próba ognia. Mam wrażenie, iż tylko mignęła gdzieś w całej historii. W wyżej opisanych zadaniach dziewczyny musiały myśleć i współpracować. Odniosłam wrażenie, że Taranee właściwie nikogo nie potrzebowała. Skoro już o niej mowa, to na początku tomu pojawił się wątek jej chłopaka, z którym nie wiadomo czy jeszcze chce być. I to by było na tyle. Zapewne jego rozwinięcie będzie w następnej części, nie mniej uważam, iż zaginął w tym, co się działo, do tego stopnia, że łatwo będzie o nim zapomnieć.

Co poza tym?

W komiksie nie brakuje wątków miłosnych. Poza wyżej wspomnianymi przewijają się także Hay Lin i Eric (którzy zostali potraktowani podobnie jak Taranee i Nigel), oraz Matt i Will, czyli  główny romans serii (swoją drogą strasznie mnie on nudzi). Żaden z nich nie ma jednak podjazdu do Orube i Cedrica. Fani enemies to lovers, zapraszam! W scenach z tą dwójką było więcej chemii niż u rudej i jej chłopaka przez całą serię. Ponadto jest to miłość tragiczna. Naprawdę chciałabym, aby ta historia ciągnęła się dalej. Mogłabym nawet przeczytać oddzielny one-shot dotyczący wojowniczki z Basiliade i dawnego sojusznika Phobosa.

 

Muszę powiedzieć, że jest to najciekawszy tom Witch, jaki do tej pory dane mi byłoprzeczytać. Dostajemy tu dużo Irmy, która ma realny wpływ na opowiadaną historię. Zdecydowanie na korzyść działa też spora ilość magii. W poprzednich częściach wiele rzeczy było związane z nastoletnim życiem dziewcząt. Oczywiście znajdziemy to także tutaj, ale to misja zdobycia kamieni odgrywa kluczową rolę.

 

Gorąco zachęcam do przeczytania 10 tomu i oczywiście do nadrobienia poprzednich, należących do serii Witch!

 

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Interesuję się sztuką, fantastyką i science-fiction. Lubię czytać książki i grać w gry planszowe, jak i komputerowe. Uwielbiam komiksy, zwłaszcza z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zajmuję się rysunkiem, malarstwem i oglądaniem błyskotek na sklepowych wystawach. Jestem uzależniona od herbaty i muzyki.
0
Would love your thoughts, please comment.x