Intrygi polityczne, wojny ras czy inne przełomowe wydarzenia stanowią lwią część Świata Akwilonu. Jednak tym razem otrzymujemy dość prostą historię. Czy w tak dynamicznym uniwersum jest w ogóle miejsce na tak kameralną opowieść?
Dziewczyna z wysepki i Białe Elfy
Komiks skupia się na Cleerisiej, która nie jest żadną potężną czarodziejką ani nieustraszoną wojowniczką, tylko zwykłą dziewczyną. Jej jedyną wyjątkową cechą jest to, że potrafi wytrzymać pod wodą znacznie dłużej niż inni, dzięki czemu jest najlepszą poławiaczką ostryg na swojej małej, odizolowanej wysepce. Jej monotonne życie zmienia się diametralnie, gdy w okolicy pojawiają się Białe Elfy. Oferują jej pokaźne wynagrodzenie w zamian za pomoc w dopłynięciu do sąsiedniej wyspy.
Rzadko kiedy w komiksach ze Świata Akwilonu otrzymujemy tak prostą fabułę, pozbawioną brutalnych starć i rozlewu krwi. Sama bohaterka prezentuje niezwykle trzeźwe, zdroworozsądkowe podejście do otaczającego ją świata, co na pewno wielu innych herosów z tej sagi mogłoby się od niej uczyć. Kto wie, może pewne historie potoczyłby się inaczej…
Tajemnica bez spektakularnego finału
Głównym motywem tomu jest odkrycie pradawnej tajemnicy, która na zawsze ukształtowała los półelfów – rasy pogardzanej i traktowanej przez czystokrwistych pobratymców jak gorszy gatunek. Osobiście oczekiwałem, że w tym sekrecie będzie kryło się coś znacznie potężniejszego. Coś, co mogłoby realnie odmienić obecny bieg historii. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Zabrakło mi tu jakiegoś spektakularnego zwrotu akcji. Chyba za bardzo przyzwyczaiłem się do tego, że w tym uniwersum sprawy rzadko idą po myśli bohaterów, przez co finał przyniósł mi lekki zawód.
Czas na czytelniczy oddech
Nie chcę ujmować dziewiętnastemu tomowi serii Elfy, ale Pustelnik z Ourannu to zdecydowanie jeden z tych albumów, które poza po prostu poprawną historią nie mają do zaoferowania nic przełomowego. Bohaterowie drugoplanowi są w porządku, a sama główna bohaterka, choć sympatyczna, raczej nie porywa. Wszystko jest tu bardzo przeciętne. Myślę jednak, że taki właśnie był cel twórców, odsunąć na bok globalne konflikty, stworzyć prostą opowieść drogi i dać czytelnikowi chwilę niezbędnego oddechu przed kolejnymi bitwami.
Czy warto sięgnąć po 19. tom?
Morska wyprawa, surowy klimat Ourannu i ponura tajemnica, którą elfy ukryły głęboko pod ziemią, aby nie zniszczyć fundamentów własnej rasowej wyższości… To na pewno ciekawa opowieść, która idealnie wpisuje się w letnie klimaty. Jest lekka, przyjemna i niezobowiązująca.
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.






Odpowiedz