Za mną ostatni tom trylogii Alexandra Freeda z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Przyszedł więc czas na podsumowanie całej serii Eskadra Alfabet.
Jak zakończy się historia Skrzydła Cienia i przede wszystkim jaka będzie cena zwycięstwa?
Operacja Popiół odcisnęła piętno nie tylko na rebeliantach, ale również na imperialnych. Jej zadaniem było unicestwienie wielu planet a tym samym, wszystkich ich mieszkańców. Wojna męczy obie strony konfliktu, a do tego dochodzą prywatne rozterki pilotów. Yrika Quell podjęła szokującą decyzję, a eskadra Alfabet musi raz na zawsze zniszczyć odrodzone ze zdwojoną siłą, Skrzydło Cienia.
Przypomnę, iż akcja trylogii dzieje się po VI Epizodzie, czyli Powrocie Jedi.
Długo przymierzałam się do tej książki. Początki poprzednich części mnie nudziły. Tutaj jednak było inaczej. Autor od razu rozpoczął akcję i przeszedł do rzeczy. Freed ma specyficzny sposób pisania, mimo wszystko jest to dosyć ciekawa forma i uważam, że nadaje ona Gwiezdnym Wojnom trochę więcej powagi. Prawdę mówiąc, gdy czytałam pierwszy tom, czułam się nim zmęczona. Jednak im dalej, tym lepiej. Być może to kwestia przyzwyczajenia. Moim zdaniem warto dać szansę tej trylogii.
Oczywiste jest, iż to świetnie napisane postacie robią całą robotę. Alexander Freed zaprezentował nam wspaniałych bohaterów. Yrikę Quell poznajemy jako imperialną dezerterkę. Przyznam, że irytowała mnie na początku. Jednak w Cenie Zwycięstwa to całkiem nowa osoba. Podoba mi się jej przemiana, widoczna już w Pustym Słońcu. Nie tylko ona przeszła transformację. W trzecim tomie, członkowie Abecadła są już wykończeni wojną, ale i więź między nimi stała się silniejsza. Wyl Lark z zestresowanego chłopaka stał się czymś na wzór lidera. Pomógł mu w tym oczywiście nie kto inny, a Nath Tensent. To typ człowieka, wyglądający na takiego co martwi się tylko o siebie i mógłby matkę sprzedać za kredyta, gdyby musiał. Latanie w eskadrze uświadamia nas, że to tylko pozory. Bardzo lubię jego postać i relację z Larkiem. Chass na Chadic to bohaterka, do której mam dziwne podejście. Czasem bywała irytująca, innym razem można usprawiedliwić jej działania, a w pewnych momentach fragmenty z nią niesamowicie mnie nudziły. Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię. Chwilami wypadała świetnie. Sądzę też, że ta postać zmieniła się najmniej na przestrzeni serii. Kairos, to tajemnicza kobieta, której wątek był niezwykle interesujący już od samego początku. Została trochę odsunięta w drugim tomie. Cieszę się, że w trzecim jest jej zdecydowanie więcej.
Skoro są protagoniści, to muszą być również złoczyńcy. Po drugiej stronie konfliktu postacią, która górowała nad wszystkimi, był Soran Keize. Owszem walczył po stronie tych złych. Robił to jednak w taki sposób, że dało się to zrozumieć. Imperialni są zazwyczaj przedstawiani jako osoby, chcące dotrzeć do celu bez względu na to, czy ktoś zginie. Umrze żołnierz? To nic, zastąpi się go kolejnym. I tak w kółko. Keize dbał o swoich ludzi i, mimo iż musiał podejmować się walki, wybierał rozwiązania nie najprostsze, tylko te dające jego drużynie największe szanse na przeżycie. Postać Sorana jest moim zdaniem bardzo dobrze napisana i rozwinięta. Najczęściej kibicuję „dobrym”, ale jego uwielbiam od początku serii.
Alexander Freed wspaniale opisuje kosmiczne walki, statki i całą technologię. To jedna z tych rzeczy, które mnie przy nim zatrzymały. Cena Zwycięstwa jako ostatnia część trylogii zapewnia nam mnóstwo akcji, niespodziewanych rozwiązań i szokujących zakończeń. Jak na początku było mi ciężko wciągnąć się w historię, tak teraz trudno jest mi się rozstać z bohaterami.
Słówko o szacie graficznej. Mimo iż nie znoszę okładek, na których przedstawiono ludzi, to te są naprawdę ładne, przyjemne w odbiorze i pozbawione kiczu. Odpowiednia kolorystyka nie przytłacza, a wszystkie trzy części do siebie pasują.
W środku standardowo mamy chronologię względem innych książek, filmów i seriali w uniwersum Star Wars.
Eskadra Alfabet to wspaniała koncepcja, pokazująca nam wielu bohaterów. To jak radzą sobie z problemami na różne sposoby i mają niesamowicie odmienne charaktery. Nawet ich statki są inne do tego stopnia, że nie ma w drużynie dwóch identycznych maszyn. Jednak lojalność, przyjaźń i wsparcie między nimi wygrywa, również w czasach wojny. Piloci tworzą jedną drużynę tak samo, jak różne litery tworzą jeden alfabet.
Polecam gorąco Cenę Zwycięstwa, a tym samym całą serię Eskadra Alfabet. Alexander Freed obdarował nas niezwykłą przygodą, którą powinien poznać każdy wielbiciel uniwersum. Dostajemy tutaj dosłownie Gwiezdne Wojny. Nawet jeśli styl autora na początku nas przytłoczy, zapewniam, iż warto dać mu szansę.
Dziękuję Wydawnictwu Olesiejuk za Cenę Zwycięstwa i pozostałe tomy, do recenzji.
Odpowiedz