Nie ma ucieczki – „Demon Puszczy”.

Za sprawą Wydawnictwa Replika, ukazała się kolejna pozycja autorstwa Grahama Mastertona. W Polsce książka ta ukazała się wcześniej pod tytułem Panika.

Czy to horror warty uwagi?

Co wywołuje paniczny strach w bohaterach?

Młodzi skauci i ich opiekunowie popełnili makabryczne samobójstwo na obozie w Owasippe. Dowiaduje się o tym Jack Wallace, Amerykanin polskiego pochodzenia i właściciel polskiej restauracji. Okazuje się, że zmarł tam bliski przyjaciel jego syna, Sparky’ego. Co skłoniło chłopców do targnięcia się na swoje życie? Jack i Sparky znajdą się w samym środku tego zagadkowego śledztwa.

Podobał mi się motyw natury i straszydła leśnego, które wywołuje w ludziach ogromną panikę. Wstawki o Polsce były ciekawe do czasu, aż autor nie zaczął przytaczać historii kraju na siłę. Odniosłam wrażenie, że naprawdę chciał się popisać wiedzą. Jednak przypominanie co chwilę, że w puszczy Kampinoskiej Niemcy zabijali ludzi w trakcie II wojny światowej, robiło się nudne. Sprawa luksusowego apartamentu dla dwóch osób, z nielimitowanym jedzeniem, konsolą i nieokreślonym czasem wynajmu jest oderwana od rzeczywistości. Która uczelnia by się na to zgodziła?

Bohaterowie nie mieli żadnego charakteru.

Zacznijmy od Jacka. Zmarła mu żona i w sumie to mu smutno, ale nie daje się tego odczuć, czytając książkę. Decyzje, jakie podejmuje, są nielogiczne i mało naturalne. Mężczyzna tak naprawdę przez całą powieść robi to, co każe mu jego dwunastoletni syn. „Tato? Musimy jechać na miejsce samobójstw, gdzie prawie umarliśmy na zawał serca ze strachu, bo gwiazdy tak mówią. – Ok. Jedziemy synu”. Ciągle zasłania się chorobą Sparky’ego. Nie wierzy w jego przepowiednie, ale wykonuje polecenia, chociaż w sumie nie chce. Pojawia się wątek miłosny między Jackiem i nowo poznaną kobietą. Serio, nie wiem jak autor światowej sławy, mógł napisać tak suchy i pozbawiony jakiejkolwiek chemii, epizod romantyczny. Główny bohater jest strasznie płasko stworzony i bezsensowny.
Jego syn, Sparky, po połowie książki zaczął mi grać na nerwach. Uważa się za jedynego najmądrzejszego, a dorośli mają robić co mówi, bo przecież tak wyczytał w gwiazdach. Motywacja działań chłopca to odkrycie, co doprowadziło jego przyjaciela do samobójstwa. Mam wrażenie, że autor o tym zapomniał, bo dzieciak miał kumpla gdzieś. Pomiędzy bohaterami nie było relacji, a jak były, to sztywne i pozbawione emocji, a najczęściej wymienianą cechą Sparkyego było to, że choruje na zespół Aspergera i interesuje się astrologią. Pozostałe postacie nawet nie przykuły mojej uwagi.

Pierwsze 50 stron było nawet wciągające.

Potem było gorzej. Zakończenie do mnie nie przemawia. Uważam, że jest bezsensowne i groteskowe. Duchy broniące lasu przed złem? Co złego zrobiły dzieci? To nie tak, że duchy zabijają wszystkich. Leśnika na przykład nie nękały. Miałam wrażenie, że czytam jakieś wattpadowe wypociny. Zero emocji, grozy… nie czułam nic.

Żeby nie było tyle narzekania, to wydanie można uznać, za całkiem przyzwoite. Nie wiem, co robi na okładce Leszy wyglądający jak ten z gry Wiedźmin 3, bo nie wiele ma wspólnego z zawartością książki. Lubię te farbowane brzegi. Ustawiam je przodem na swojej biblioteczce.

Podsumowując, nie polecam tej książki. Autor zniechęca mnie do siebie. Wieje tu amatorszczyzną i ma się wrażenie, że i twórcy odechciało się już tego pisać po pewnym czasie. Wydanie chociaż ładne.

Dziękuję Wydawnictwu Replika za egzemplarz do recenzji.

Interesuję się sztuką, fantastyką i science-fiction. Lubię czytać książki i grać w gry planszowe, jak i komputerowe. Uwielbiam komiksy, zwłaszcza z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zajmuję się rysunkiem, malarstwem i oglądaniem błyskotek na sklepowych wystawach. Jestem uzależniona od herbaty i muzyki.
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x