Walka czy empatia? – „Star Wars. Wielka Republika: Na skraju równowagi. Przeczucie”.

Przygoda Mistrza Yody w mangowej serii z Wielkiej Republiki. Marchion Ro kontra legendarny Jedi.

Kto wygra pojedynek?

Z czym musi zmierzyć się Yoda?

Po odstawieniu Nimy i Viv’ni (nadal nie przekonuje mnie słowo „młodziczki”) w bezpieczne miejsce, Mistrz Yoda udał się tam, gdzie był potrzebny. Na pomoc czekały twi’lekańskie dzieci i ich mama. Marchion Ro, przywódca wszystkich nihilów zaplanował całe spotkanie i przygotował Niwelatora. Zniszczenie największego Jedi pogrążyłoby zakon całkowicie, a piraci mogliby być niepokonani. Przed Yodą najważniejsza jak dotąd próba.

Wielki Mistrz zakonu moim zdaniem o wiele lepiej wypada w komiksach niż w filmach (zwłaszcza prequelach). Chętnie wyciąga naukę z tego, co dzieje się dookoła i potrafi zmienić swój tok myślenia, co pozwoliło mu ocalić życie. Jest pełen mądrości i pokory. Aż dziwne, że kilkaset lat później w jakiś sposób pozwolił na powstanie Dartha Vadera. Potyczka z Bezimiennym to ogromny wysiłek dla Jedi. Tylko jeden, Burryaga zdołał pokonać stworzenie, które nie jest… złe, lecz wystraszone. A strach prowadzi… wiadomo gdzie.

Marchiona Ro było tu trochę mało.

Groził Yodzie, trochę sobie pogadał, powyglądał ładnie i tyle. Zabrakło grozy. Nie było widać tej potęgi, że to on jest nad wszystkimi nihilami. Owszem wydawał rozkazy, ale Darth Vader też to robił. Sith za to od razu pokazywał, kogo należy się bać.

Scenarzystą jest Daniel José Older. W tomie tym dzieje się naprawdę dużo. Akcja wypełnia strony i pochłania czytelnika. Naprawdę lubię te mangowe epizody. Są przyjemne i, mimo że w niewielki sposób rozwijają uniwersum, dobrze się bawię przy ich lekturze.

Warto wspomnieć, że akcja dzieje się w trakcie wydarzeń z Na skraju równowagi 4.

Haining przygotowała zapierające dech w piersiach, niezwykłe ilustracje. Niektóre sprawiały wrażenie zblurowanych, co dodawało artystycznego charakteru. Mroczne sytuacje przedstawiła w sposób chaotyczny, a wszystkie pozostałe w czytelny. Okładka ma piękne kolory i zdecydowanie jest na niej to, co znajdziemy w środku. Na końcu możemy obejrzeć kilka grafik koncepcyjnych artystki (uważam, że Viv’nia ma jeden z ładniejszych designów).

Na początku nie byłam przekonana do tej mangowej serii. Teraz, po zapoznaniu się z nią mogę wam polecić całość z czystym sercem. To fantastyczny dodatek do tego, co dzieje się w Galaktyce 200 lat przed Mrocznym Widmem. W ogóle seria Wielkiej Republiki jest świetna.

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.

Interesuję się sztuką, fantastyką i science-fiction. Lubię czytać książki i grać w gry planszowe, jak i komputerowe. Uwielbiam komiksy, zwłaszcza z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zajmuję się rysunkiem, malarstwem i oglądaniem błyskotek na sklepowych wystawach. Jestem uzależniona od herbaty i muzyki.
0
Would love your thoughts, please comment.x