Pierwsze zeszyty ze świata Absolute, z uniwersum DC w czarnobiałym wydaniu. Zobaczymy historie Batmana, Wonder Woman i Supermana.
Warto mieć ten tytuł w swojej kolekcji?
Która historia wypadła najlepiej?
Zaczynamy od przygody nietoperza. W tej rzeczywistości wszystko jest bardziej pokręcone. Młody Bruce Wayne nie jest miliarderem i musi sobie radzić na inne sposoby. Pojawiają się postacie takie jak Joker czy Alfred, ale grają one zupełnie inne role niż te, dotąd nam znane. Sam główny bohater ma nadal swój charakter i chce walczyć ze złem. Jako że jego zasoby są mocno ograniczone, postać Batmana musiała przejść widoczne zmiany. Bardzo podoba mi się ten wygląd gacka. Przez chwilę zastanawiałam się, czy symbol na piersi mi się podoba, czy nie. Gdy poznałam jego funkcje, stwierdziłam, iż jestem zachwycona. Nawiązuje do nietoperzy, ale jest jednocześnie zabójczą bronią. Dodatkowo te kolce i czarne bandaże. Niby bieda, a przypadł mi do gustu bardziej, niż klasyczny kostium. Sama historia jest bardzo interesująca. Brutalne jednostki grasują po mieście, a jedynym, który potrafi im się sprzeciwić, jest Batman. Kim oni są? Tego nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się z tego komiksu, gdyż to tylko pierwsze zeszyty.
Historia Wonder Woman jest ciekawa, ale mimo to najmniej interesująca z tych trzech.
Diana nie wychowała się z Amazonkami, lecz dorastała w Piekle. Tam poznawała siebie i swoją matkę. Dziewczyna emanowała dobrem i potrafiła zaprzyjaźnić się z każdym stworzeniem. To do bólu ideologiczna postać. Na Ziemii walczy z obcymi i wykazuje niezwykłą odwagę. W większości pokazano tu jej przeszłość. Jej strój również mi się podoba. Kobiecy, ale z pazurem. Cóż więcej mogę powiedzieć. Nie porwała mnie ta historia.
Jeśli chodzi o Supermana, to mamy wiele retrospekcji z Kryptonu.
Skorumpowana planeta, na której liczy się tylko klasa społeczna. Jeśli należysz do niższej, jesteś jedynie tanią siłą roboczą. Mimo to Krypton się rozpada. Ci, którzy próbują ostrzec innych, nie należą do grona osób, których się słucha. Kal-El ląduje na Ziemii, jednak nie zagrzewa miejsca na farmie. Zostaje z niczym, bez własnego kąta we wszechświecie. Ponadto chłopak ma problemy z agresją i panowaniem nad mocami. Chce czynić dobro, ale nie zawsze potrafi. To przykre, jednak tak wygląda jego rzeczywistość. Bardzo podoba mi się takie przedstawienie historii. Strój bohatera nie ma jakichś nowych ulepszeń. Sprawia wrażenie bardziej nowoczesnego.
Historie przedstawione w DC Absolute pokazują świat bardziej brutalny, nieprzewidywalny i taki, w którym bohaterowie muszą walczyć nie tylko o innych, ale i o własne przetrwanie. Brak kolorów wzmacnia w nas ciężki i mroczny klimat tej pozycji. Scenarzyści to Scott Snyder, Kelly Thompson i Jason Aaron. Rysownicy to Nick Dragotta, Hayden Sherman oraz Rafa Sandoval. Cała trójka przygotowała fenomenalne ilustracje. Nie mam żadnych zarzutów.
Z czystym sercem mogę polecić to wyjątkowe wydanie. Na końcu oprócz alternatywnych okładek, znajdziemy szkice koncepcyjne artystów. Może to tylko szczegół, ale nawet logo Klubu Świata Komiksu nie jest kolorowe. Mimo że to tylko początki trzech różnych historii, uważam, że warto mieć taki egzemplarz na półce. Pokazuje nowe spojrzenie, na znane nam uniwersum. Przedstawia bohaterów, nie jako mocarzy, a takich, którzy ciężką pracą są tym, kim są. Co więcej, może któraś opowieść zaciekawi was na tyle, że sięgniecie po dalsze części?
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.







Odpowiedz