W komiksowym uniwersum Marvela pojawił się event Diabelskie Rządy. Jak poradzą sobie bohaterowie w świecie rządzonym przez Kingpina?
Kto stoi przed największym zadaniem?
Warto w ogóle sięgać po ten komiks?
Willson Fisk, niegdyś znany jako Kingpin, został burmistrzem największego miasta w stanach. Postanawia wprowadzić zakaz… ratowania ludzi przez superbohaterów. Każde nieautoryzowane użycie mocy, grozi aresztowaniem. Bohaterowie muszą się zjednoczyć i zejść do podziemia. Jak poradzą sobie z Fiskiem? Drogą legalną, czy pięściami?
Kluczową rolę gra tu Daredevil, na punkcie którego Fisk ma obsesję. Chce za wszelką cenę poznać jego tożsamość i go zniszczyć. Mimo znaczącej roli diabła z Hell’s Kitchen mam wrażenie, że było go tu za mało. Ciekawszą postacią okazał się jego brat bliźniak, Mike Murdock. Przeciwieństwo Matta. Chłopak powiązany z szemranymi ludźmi, nie specjalnie dbający o relacje z rodzeństwem. Nie był zły, nie chciał niepotrzebnie rozlanej krwi, zdobył moją sympatię.
Podczas gdy miasto ogarniał chaos, ludzie zaczęli być zdani sami na siebie, Luke Cage postanowił kandydować przeciw Fiskowi na stanowisko burmistrza. Zaczął inspirować ludzi, postawił na drogę sprawiedliwą, jednak nie wiedział, że kontrkandydat gra bardziej nieczysto niż wszystkim się wydaje.

Willson Fisk w tym komiksie okazał się… rozlazłą kluchą. Myślałam, że jego poczynania tylko okryte są pokerową twarzą, że zniszczy bohaterów czymś potężnym, że jego motywy są głębokie. Cóż, pomyliłam się. Chciał po prostu być burmistrzem i przy okazji zniszczyć Daredevila. Wykorzystał Purple Mana do zdobycia głosów. Poważnie? Mając w swoich sidłach kogoś, kto wpływa na umysły, chłop chciał tylko stołka burmistrza. No cóż, może zmieniły mu się priorytety? Pod koniec komiksu pokazał swoją siłę i po raz kolejny, głupotę.
Dostajemy pojedyncze zeszyty dotyczące Elektry. Co ukrywała przed Mattem, kim była i jak dotarła do miejsca, w którym jest teraz? Uważam, że to ciekawe epizody, rozwijające jej postać i pokazujące relacje z Daredevilem.
W komiksie spotkamy Spider-Mana, Kapitana Amerykę, Iron Mana, Fantastyczną 4, Defenders i innych bohaterów.
Sam komiks czytało mi się naprawdę przyjemnie. Budowanie emocji, wszelkie próby pokonania zła, radzenie sobie w nowej rzeczywistości, gdzie moce są zakazane. Mimo objętości tomu i marnego przedstawienia Fiska świetnie bawiłam się przy lekturze.
W tomie 1 Moon Knight’a możemy zobaczyć, co ten bohater porabiał w trakcie Diabelskich Rządów.
Jest to komiks godny polecenia, choć warto wspomnieć, że zawiera wiele krwi, brutalnych scen, oraz ocenzurowanych przekleństw.
Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji.





Odpowiedz